środa, 25 lutego 2009

chleb


By zamieścić tu kilka słów, muszę wcisnąć klawisz
z napisem utwórz "nowy post"...
A teraz się zaczął Post.
Prawdziwy. Woda i chleb...

sobota, 14 lutego 2009

po drugiej stronie


po drugiej stronie lustra
po drugiej stronie ciała
wzrok spuszczony jeszcze
i przyspieszony oddech, by zmyć z twarzy rumieniec...
Jaka ja - taki Ty, jaki Ty - taka ja..

wtorek, 10 lutego 2009

broda niczyja

zasłyszane z rozmów codziennych ludzi:

"Ona: Kuje mnie Twoja broda jak Cię całuję..
On: Mnie też wkurzał w takich sytuacjach zarost..."

Zaśmiałam się.... to zdanie tygodnia!
Samo życie.
Moje życie. Ja wiem...


Życie
bez przyimka ...

poniedziałek, 9 lutego 2009

Quando sono sola


con me..
ze mną...
dziś sama z rana się zbudziłam...
zasłuchałam się w "Con te partiro" Andrea Boccelli i Sarah Brightman...
z Tobą...
ze mną...
jeszcze w piżamie piszę te słowa i pocieszające jest to, ze po burzy zawsze przychodzi spokój, po nocy dzień....
a to słońce za oknem mocno mnie raduje!
kiedy jestem sama, ech...nie chcę dać się wątpliwościom

niedziela, 8 lutego 2009

puste mieszkanie





Jak w "Pustym domu" weszliśmy cicho do mieszkania pustego - podlać kwiatki... Ostatecznie skończyło się jednak na zaparzeniu kawy, zjadaniu chałwy, rundce naszej prostej gry w karty i wypiciem dwóch kieliszków wódki (znalezionej w lodówce).
I przed wyjściem sprawdzenie czy wszystko jest na swym miejscu, nawet piasek po butach zgarnialiśmy, by zatrzeć po sobie wszelkie ślady...
Ach, więc to tu bywałeś zanim się spotkaliśmy?...
Klucze - wolałabym by zostały oddane właścicielowi i byśmy następnym razem wchodzić musieli pukając do drzwi...

wtorek, 3 lutego 2009

pomieszkiwanie i milenie w sobie

Pomieszkuję sobie tutaj. Mogłabym napisać "Tutaj" - jak w reklamie, bo to bardzo konkretne miejsce, co ma okna i drzwi, i światła nie ma albo trzeba umieć je zapalać, i łóżko ma i szafkę z cegieł...
Dziś buro za tym oknem właśnie, jakos tak smutno i mi się smutek udziela. Ale "Ukryta miłosć" Budzyńskiego podnosi i rytm serca przyśpiesza dziecięco... "Zakochałem się za późno..."
Ty, na korepetycjach. Ja przy biurku patrząca przez szybę. Wypatruję. Wypatruję przyszłosci, wiosny, Ciebie...
Zapytałeś, czy mówiąc "idę do domu" faktycznie traktuję to owe nasze Tutaj jako dom?
Przestawiam się. Niekiedy przyłapuję się na tym, ze faktycznie swobodnie się czuję i chcę dbać o tę przestrzeń, jakieś drobiazgi swoje dodawać...Resztę życia spędzę włąśnie Tu-taj... Wprowadzenie się do Ciebie bedzie ostatnią, tylko moją przeprowadzką...Następne będą juz wspólne.
Oswajam. Wchłaniam. Absorbujęl. Mielę w sobie, by jakaś sensowna myśl z tego się zrodziła...
Dziś wogólne jakoś mielę w sobie, taki egocentryzm trzewiowo-psychiczny uprawiam...
Presja. Odczuwam, co to znaczy być pod presją. Wokół ślubów i wesel narósł jakiś muchomor szaleństwa, marketingu i reklamy.
A ja chce prosto i prawdziwie, ba i pięknie do tego!!!! A poczucie piękna to rózne bywa, czasem tak kiczowate i nadmuchane,ze aż mnie wzdryga.
Byliśmy ogladać suknie ślubne i po pierwsze: białe suknie są w mniejszosci, nie są tak modne, a po drugie - to wszystkie jakieś takie "bezy" albo "pancerze i zbroje" w jednym. Skromnych a pieknych sukienek bardzo, bardzo mało.
Czy to ja mam jakis inny gust, czy po prostu pakuje się kobietom do głowy,ze maja na slubie wygladać jak "królowe" ( lecz wątpłej jakości jak dla mnie) i wciska się im potem te suknie wyszywane perełkami, ciezkie i jakieś takie bez wyrazu. To moja opinia. Cieszę sie, ze ja dorosłam do tego, ze umiem powiedzieć, czego chcę i czego na pewno nie chcę. Presja otoczenia nie mniej odciska się w mej psychice jak stempel. Bronię się dzielnie odpowiadajac na pytania: nie jesteś przesądna, ze razem sukienkę wybieracie? czy się nie boisz, ze nie ma "r" w maju i czy to czy sramto....Ech na te bzdury (przepraszam ale takie sprawy to dla mnie włąśnie, jakieś pierdoły) normalnie sił mi braknie...
Dobrze, ze normalność zachowuję jeszcze i że Ty jesteś,z e my razem Tutaj skryci ...