niedziela, 8 lutego 2009

puste mieszkanie





Jak w "Pustym domu" weszliśmy cicho do mieszkania pustego - podlać kwiatki... Ostatecznie skończyło się jednak na zaparzeniu kawy, zjadaniu chałwy, rundce naszej prostej gry w karty i wypiciem dwóch kieliszków wódki (znalezionej w lodówce).
I przed wyjściem sprawdzenie czy wszystko jest na swym miejscu, nawet piasek po butach zgarnialiśmy, by zatrzeć po sobie wszelkie ślady...
Ach, więc to tu bywałeś zanim się spotkaliśmy?...
Klucze - wolałabym by zostały oddane właścicielowi i byśmy następnym razem wchodzić musieli pukając do drzwi...

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

...następnym razem...czyli puste mieszkanie Cię pociąga. Chodzi o fakt tego zagrożenia że ktoś nadejdzie,obcości, chęć może wódki zimnej się napicia, pomocy w podlaniu kwiatków...a może upraniu bielizny, spędznieu spokojnej nocy i pożywiniu się czymkolwiek z rana znalezionym?

.com pisze...

ech, to nie takie proste...z dobrem zawsze gdzieś cień idzie w parze...