sobota, 24 stycznia 2009

kamienie


....przychodzi niekiedy do mnie "ta" myśl i wówczas zamiast słów: zera i jedynki wypisuję...taki szyfr na złość, na niepokój, niepewność, lęk... Szyfr tego, czego wypowiedzieć nie wolno, bo w zaufaniu usłyszałam, ale co okrutnie uciska, przygniata... Kamień. Daję radę, póki co daje radę. Zaciskam zęby. Jestem dzielna. Uśmiecham się pomimo drżącego serca. Tajemnica o której wiem tylko ja i Ty...
Mam jednak spokój, ze tak ma być, ze to moja droga życiowa....widać nie dana mi jest zupełna sielanka i lekkość bytu...nieznośna lekkość bytu... Lustra...Ach, pamiętam te sceny z filmu.. i kapelusz uwodzicielskiej kobiety...

Wyszukała w necie taki oto tekst, nawiązujący do pojęcia kamieni, choć w innym kontekście niż ja początkowo o nich myślałam...Podoba mi się!

Profesor filozofii stanął przed swymi studentami i położył przed sobą kilka przedmiotów. Kiedy zaczęły się zajęcia, wziął spory słoik po majonezie i wypełnił go po brzeg dużymi kamieniami. Potem zapytał studentów, czy ich zdaniem słój jest pełny, oni zaś potwierdzili.
Wtedy profesor wziął pudełko żwiru, wsypał do słoika i lekko potrząsnął. Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrzeń między kamieniami. Profesor ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny, a oni ze śmiechem przytaknęli.
Profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając słojem. W ten sposób piasek wypełnił pozostałą jeszcze wolną przestrzeń.
Profesor powiedział:
- Chciałbym, byście wiedzieli, że ten słój jest jak Wasze życie. Kamienie - to ważne rzeczy w życiu: Wasza rodzina, Wasz partner, Wasze dzieci, Wasze zdrowie. Gdyby nie było wszystkiego innego, Wasze życie i tak byłoby wypełnione.
Żwir - to inne, mniej ważne rzeczy: pieniądze, mieszkanie albo auto.
Piasek symbolizuje całkiem drobne rzeczy w życiu, w tym Waszą pracę.
Jeśli nie włożymy kamieni jako pierwszych, później nie będzie to możliwe. Jeżeli najpierw napełnicie słój piaskiem, nie będzie już miejsca na żwir, a tym bardziej na kamienie.
Tak jest też w życiu: Jeśli poświęcicie całą Waszą energię na drobne rzeczy (np. pracę), nie będziecie jej mieli na rzeczy istotne. Dlatego ważne jest, by zadać sobie pytanie: co stanowi kamienie w moim życiu? Następnie włożyć je jako pierwsze do słoja i dbać o nie. Zostanie Wam jeszcze dość czasu na pracę, dom, zabawę itd.
Zważajcie przede wszystkim na kamienie - one są tym, co się naprawdę liczy. Reszta to piasek.

czwartek, 22 stycznia 2009

pod sztandarem Dobroci...

Szukałam Cię...i znalazłam! Choć bardziej nazwę "pozwoliłam się znaleźć"... Trójkowa piosenka
" Szukałem Cię wśród jabłek" towarzyszy rozważaniom pisanym...
Dziś choroba. Taka zwyczajna, co się człowiek poci, jest osłabiony i chce mu się tylko spać... Nie lubię lekarzy, ale tylko dzięki nim nie wywalą mnie z pracy, gdy zaniosę im karteczkę z pieczątką i datami - zwaną zwolnieniem...
Jakie są teraz moje dni, kroki, ruch ręką? Szybkie. Wspólne. Łagodniejszy.
Uczę się, wcale nie miłości, ale przyjmowania dobroci... To nie takie łatwe, gdy przez długi czas obrastało się w pancerz, by przetrwać i do głowy nawet nie przyszło, ze ktoś może chcieć zwykłe rzeczy robić dla mnie... Dla mnie to rozpieszczanie... Wczorajszy rosół z rana i potem druga porcja, z deserem - bo miałam chęć na coś słodkiego...Albo słowa, które są zapewnieniem, ze nie muszę się martwić, On zrobi to za mnie i robi! Czyny... Dobroć. Nasze "razem" ma ją wypisaną w swym herbie i na sztandarze. I bronię się przed tym, by przypadkiem nie zatrzasnąć i nie zabrać rąk - lecz otwarte dłonie wyciągać i pić, pić, pić ile tylko można, kiedy dostaję dobro z Jego rąk...
Jeszcze wiele będę się uczyć...Odkrywania w sobie kobiety. Otwartości. Przyjmowania. Dawania. Tak,mam na myśli tu także sferę ciała... Całe życie przed nami! Mam czas, mamy czas...

wtorek, 20 stycznia 2009

upiorne tańce - przewrotne łamańce


"Upiór w operze" w Teatrze Roma w Warszawie dnia sobotniego był i nasze pierwsze parkietowe szaleństwo w klubie "Amnezja"...
Póki co słowa tylko te, bo zmęczenie dopadło mnie i lekki zawrót głowy- czyżby chorobowy? Nie chcę się poddać! O nie! Chyba, ze w tańcu jestem uległa...ale to zupełnie co innego, to uległość prowadzeniu męskiej dłoni...

środa, 14 stycznia 2009

puszcza i klucz


Odetchnęłam wczoraj z ulgą, gdy na malutkich czarno-białym zdjęciach z USG nie było śladu "obcej tkanki"... One dwie, które mnie tak zatrważały ostatnio - opisywane czasem w Pieśni nad Pieśniami jako łanie, pagórki - mają po prostu "taką -a-nie-inną"budowę... I słowa pani doktor, ze skoro boli - to dobrze. Choć ja wolałabym, żeby mnie nie bolało, bo jednak utrudnia to troszkę życie, odrobinkę może ale jednak... Ukłucie.Szpileczka.Ból. Tak już to będzie w mej kobiecej naturze, w mym ciele, mimo wieku, wciąż się rozwijającym... Ból. Ból istnienia. Zatem to dowód na to, ze mam duszę i mam ciało.
Czekając na autobus opóźniający się z powodu wypadku - w uszach muzyka Trójkowa i słowa Waglewskiego: "rzuca mnie to tam, to tu i tracę głowę, by wierzyc w to, że lubie życ! ..myślałem, że tak łatwo, ze to proste i wszystko wiem... nie ważne, że się gmatwa...ma się udać i uda się!!!" Bardzo adekwatne do tego, co w ostatnich dniach się działo...
Kaj,uda się nam, prawda?
I jeszcze jeden muzyczny akcent "..bliżej niż teraz"
http://www.wrzuta.pl/audio/eejxNeqKQu/voo_voo_-_klucz

poniedziałek, 12 stycznia 2009

k.o.d.

K.O.D.
Kaj,oczy,Doris...Porozumienie. Rozmowa.Wpatrzenie.Klatka schodowa niejasna i rozmowa też dotycząca spraw "ciemnych"... Spokój bo...
Za - uffff-anie...
Zaufanie tego rodzaju, które daje wolność...
"za" - jestem za, jestem na Tak , za tym, za Tobą murem..
"uffffffff" - ulga, jakby nie patrzeć, jakby nie rozpatrywać, "ufff" to uciekające z balonika powietrze ale i wstrzymywany od dawna bąk, który uszedł z nas niczym pocisk..
"anie" - a nie to, tamto..jeśli nie TO, nie to nasze MY, to co?
My jesteśmy niezaprzeczalni przez żadne "anie"!
Moje 010101010000000 dłuższej wypowiedzi zostawię na powrót ciężkich wspomnień i lęku, dziś tylko taka ewentualna zapowiedz...

czwartek, 8 stycznia 2009

paskudne

"..to takie paskudne - wypraszać tak na noc" - wypowiedziane z uśmiechem przez Romka...Urzekło mnie bardzo to zdanie! Nic w tym nadzwyczajnego, ot zwykłe rodzicielskie stwierdzenie. Jednak moje serce podbite zostało wczoraj i myślę, ze ku dobrej drodze jest by zrobić miejsce na "ojcostwo"...
Nasz zeszycik z Kajem, dwustronny "ona" i "on" zaawierający - zapiskuje się systematycznie... Nasze oczekiwanie, przemyślenia, opis codzienności tam już na zawsze zostanie...Czy po latach będziemy czytać owe słowa?

wtorek, 6 stycznia 2009

...pierścionek na szczęście

w czekoladziarni dopełniliśmy zadość - na paluszek mój powędrował pierścionek...secesyjny lekko...srebro z białym bursztynem.. z maleńkim zbrudzeniem, niedoskonałością, rysą...dużo było śmiechu przy tym, żadnych tam wzniosłości nadmuchanych...cudownie!