poniedziałek, 29 grudnia 2008

łazanka

"Łazanko"... Najpiękniejsze powitanie. Tak nie wiadomo skąd do głowy przyszło i zostało! Kawa gotowana przez Kaja, jak to ma w zwyczaju, w garnczku...dosypywana na wrzącą wodę...z cynamonem...pachnąca! Jesteś - jestem-będziemy... "Łazaneczko!" Muzyka i śpiew chóralny w tym zawarte, choć określenie jakby kulinarne....Takie radosne przebudzenie...dziecięce...pierwsze powitanie...I sen z nagłym błyskiem światła. "Całe szczęście, ze to nie w moim śnie było" - powiedziałeś żartując - "pewnie bym się obudził"...
A za dni kilka - Kraków wspólny, weekendowy...I Piwnica pod Baranami!
Lot nasz podniebny rozpoczęty...
"Synowie Twoi jak gałązki oliwki dokoła Twego stołu.." - Słowo Życia wczorajsze...Będziemy małżeństwem, będziemy rodziną, będziemy...
Czekam na piękny maj, żyjąc naszym dziś - lekko przeziębionym i chrypiącym Twoim głosem...
Cuda wokół się dzieją..na naszej drodze z czekoladziarni - krzesło porzucone...z okrągłym siedziskiem...bo ja wiem - lata 40" chyba - na takie wygląda...Zabraliśmy biedactwo do domu...
Lekko tylko naprawię, odrestauruję i będzie prezent dla Mag na okrągłe 30 latek... Ach, samej mi się chciałby dostać taki mebelek..

wtorek, 23 grudnia 2008

mój...

..Mój przyszły mąż! Słowa: "pobierzmy się szybko, latem...wiosną"! To wszystko prawdą jest! I "kamień przeszłości" dźwigamy teraz obydwoje i radość dźwigamy obydwoje! I to wszystko jest do zniesienia dzięki temu... Ach! Będziemy szczęśliwi - wiem, ufam, oddaje nasze "razem" Stwórcy. Do Niego mam bezgraniczne zaufanie, On wie najlepiej! Zdrowie zatem, kieliszki w górę! Najpiękniejszy prezent Bożonarodzeniowy (póki co) mego życia!

środa, 17 grudnia 2008

zielona

Zapachniała, zajaśniała i wszystkim poprawiły się humory..Od dwóch dni oprócz naszej Ewki - lokatorki na gapę, czyli manekina sklepowego - mamy kolejną pannę...Choinka jej na imię! Przypomniała mi się piosenka z dawien dawna, z czasów przedszkolnych: "choinko piękna jak las, choinko zostań wśród nas.." Jest urocza. Na ludowo ubrana! Zrobię jej jakieś ulotne zdjęcie, bo przecież nie może jej uroda zostać niezauważona :)

poniedziałek, 15 grudnia 2008

pierniki

...jesteś zbyt kruchy...
Przyprawy i miód - razem połączone i wypieczone...pierniki ozdabiane migdałami, kolorową posypką i czekoladową polewą...leżą tak sobie poukładane w kuchni czekając...
Jesteś kruchy...oczy posmutniały...Jak mam Cię pocieszyć?
Magia w kuchni - może maleńki herbaciany cud przemiany się stanie?

niedziela, 14 grudnia 2008

rocznica...

Koncert "Czerwonego Tulipana" w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego...Choć ledwie na świecie byłam - bo jakiś metr pewnie od ziemi wówczas spoglądałam z rozdziawioną buzią na to co wokół- jest we mnie tamta rzeczywistość...Nie chcę, by ckliwością i patosem zalatywało, nie mniej w jakimś stopniu był to ból mój, mej rodziny, mego Kraju...
A muzycznie koncert dobry: śmiech, sentymentalność, kabaret w wykonaniu Ewki /pozwalam sobie na spoufalania , a co. / Ważne, że oprócz nas byli rodzice Kaja. Znane piosenki i te z najnowszej płyty. Sala wypełniona po brzegi. Rozśpiewana.
Nasza z Kajem też rocznica - ha,ha - bardzo pierwsza...Ale podobno jeden dzień - jak tysiąc lat! I to, co najlepsze przed nami wciąż jeszcze! Na ferie planowany Paryż - zamówić bilety. Nie leciałam samolotem jeszcze i dlatego...bo można by niby autostopowo, choć szczerze, wolę ten rodzaj przemieszczania się raczej latem. Jest wówczas komfort większy i nie straszna myśl o tym, ze nie wiadomo, gdzie nocować będziemy... A ta Francja tak sama przyszła - dzięki Ani z Camino. Odnalazła mnie, mój adres, napisała,ze myśli...Zatem możliwa będzie kawa razem z nią - cudną kobietą dojrzałą, która robi reportaże i dokumenty - gdzieś na rogu paryskiej ulicy....Chcę, by nam się ten plan udał!

piątek, 12 grudnia 2008

utwierdzam się

między językiem a śliną...miedzy krewetkami a ryżem...czekając na zielone światło i wchodząc po omacku po schodach - utwierdzam się-kiedy taneczne wieczorki środowe w kuchni i pierwszy wspólny papieros na strychu - utwierdzam się... żegnając w drzwiach i całując na powitanie, gdy na chwilkę odwiedzasz mnie w pracy...utwierdzam się - jestem na "tak"... zauroczywszy się.. ukochawszy... my...

piątek, 5 grudnia 2008

z ciała i smaku...

...zaufanie doprowadziło mnie tu...w środek lasu z polaną...wspinanie, wdrapywanie z zawiązanymi oczami po drewnianych belkach, by marzenia oblokły się w ciało i smak...ach!wciąż na nowo muszę się utwierdzać, ze Jesteś realny...

środa, 3 grudnia 2008

takie białe dziś niebo...

Jaśniej...najjaśniej...czyściej..najczyściej....błogo - sławię ten dzień!

niedziela, 30 listopada 2008

życie ukryte w słowach

-" Jest tyle we mnie bólu, ze kiedyś zaleję Cię łzami..."
- "Nauczę się pływać..."

Nie po raz pierwszy oglądałam film "Zycie ukryte w słowach" Isabel Coixet, tym razem ze wsparciem T.K.D. - jego silnym ramieniem i dłońmi, które skrywały moje zmarznięte palce...
Proste obrazy, które dają widzowi pole na własny komentarz... Migdałowe mydło, ryż, jabłko, kurczak - pod tym minimalizmem kryje się bogactwo osoby- głównej bohaterki mocno doświadczonej, ze wielu z nas nie potrafi sobie nawet wyobrazić tego bólu i piętna. Dubrownik...Wojna...
Kiedyś jechałam autostopem z kierowcą - bardzo dobrym człowiekiem - który opowiadał, w jaki sposób woja podzieliła jego własną rodzinę: Serbsko-Chorwacką...

I rozpisywanie moje nic nie pomoże na fakt, że "zło jest brakiem dobra."

środa, 26 listopada 2008

oswajanie przy herbacie

oswajanie...wyczekiwanie...słuchanie...spoglądanie ukradkiem na tę twarz nową, dopiero-co-poznawaną, by się jej przypatrzeć, napatrzeć się, nasycić podniebienie, ciepłym płynem, jasnym zielonej herbaty...
mówisz - słucham i słuchasz - mówię...słuchanie...śmiech...dotyk - dłoń Twoja cieplejsza od mojej...myśl: "niech tak zostanie już, chcę wchłaniać temperaturę twoją"...jak z filiżanki parującej w rękach ukrytej...
odpowiedzialność..namacalność...z okularów, golfu w paski czerwono-pomarańczowe, uśmiechu nieschodzącego z ust... pół-siedzenie wspólne na jednym krześle w przedpokoju, bo już masz wychodzić, a jednak wciąż sznurowadła niezawiązane...przywitanie "jutro" co się okazało "dziś....
a dziś bez odwiedzin..
wstawiam czajnik na jeden kubek herbaty..
przyjdź - napijemy się z niego razem...

http://sfuczek.wrzuta.pl/audio/rIOqePmBoY/aphex_twin_-_avril_14th

niedziela, 23 listopada 2008

AGD

"sztuka jest wodą pitną"
AGD - pierwsze skojarzenia artykuły gospodarstwa domowego...ale my po raz kolejny zamiast czajników, pralek i mikserów promowaliśmy sztukę podczas kolejnej A-rtystycznej G-rupy D-zielenia...
Dźwięk mocny, przenikliwy dotarł do naszych uszu dzięki A., który grał na dudach na oficjalne otwarcie spotkania. Niesamowite! Pasja, którą rozwija ot tak po prostu. Sam chce... Pierwszy raz trzymałam dudy w rękach..cięższe niż myślałam...Skojarzenia przywołały też z ostatniej podroży "autostopowo - pieszowej" w Hiszpanii, na Camino del Norte. Udało nam się wówczas trafić w Aviles, na Festiwal Celtycki, podczas którego zespoły ludowe grały nawet na 30 takich instrumentach, o jakim wyżej wspominałam...To była moc!
A co do AGD to domionaował motyw ludzki, człowieczy i dużoformatowy. Prace plastyczne były pokaźnych rozmiarów, wliczając też moje...
Poetycko bardzo dobry poziom...Wiersze A.D. wprost dotykały. Bez zbędnych patosów. W zdaniach z codziennych obserwacji tyle piękna...
T.K.D. też był. Przyniósł swojskie wino. A własnie mieliśmy tez przepyszne wino przywiezione z targów we Francji przez J.K. Uczta dla podniebienia...

czwartek, 20 listopada 2008

człowiek


"Człowiek-do-zszycia"


"Człowiek ulicy"


"Człowiek-do-sklejenia"

I udało się! Jestem bardzo szczęśliwa, bo to co istniało tylko w mej głowie - jest już namacalne, by nie powiedzieć z ciała i krwi...I listewki kupione u stolarza, piłowane przeze mnie pożyczoną od T.K.D piłką i naciąganie prac też samodzielnie..na korytarzu, bo duże formaty...
Po śmierci Agnieszki Osieckiej powstała piosenka:
"Znam ludzi z kamienia
Co będą wiecznie trwać
Znam ludzi z papieru
Co rzucają się na wiatr
A my tak łatwopalni
Biegniemy w ogień
By mocniej żyć
A my tak łatwopalni
Tak śmiesznie mali
Dosłowni zbyt "
I zainspirowałam się tymi słowami...mając na myśli zarówno tych, co są już po Tamtej Stronie jak i przemyślenia odnośnie Człowieczeństwa. W Google można pod hasłem "człowiek" znaleźć:człowiek guma, człowiek z marmuru, człowiek renesansu,człowiek słoń, człowiek drzewo, człowiek kot, człowiek w ogniu, człowiek człowiekowi wilkiem, człowiek istota społeczna, człowiek witruwiański...
A ja "ulepiłam" : Człowieka-do-zszycia, Człowieka-do-sklejenia, Człowieka ulicy...

wtorek, 18 listopada 2008

pierwszy raz


Pierwszy raz śniegu i ziemi spotkania..I to z taką obfitością! Nie jakiś tam ulotne muśnięcie ale mocne całowanio-objęcie...
Twórczy wieczór - realizacja wizji "człowieczych"... Jeden z serii, cyklu prac, które muszę jeszcze oprawić i opisać, by widz mógł zrozumieć, co "autor miał na myśli "...
Na dobranoc "Dzienniki motocyklowe" Che Geuvary...I nucona melodia z filmu o tym samym tytule...
Śnijcie śnieżnie...

poniedziałek, 17 listopada 2008

ser w czekoladzie


Pierwszy raz....To był dość dziwny smak, różnorodny, wielopostaciowy, bo...smak czekoladki z serem pleśniowym...Polubiłam go. Tak samo jak lubię oddzielnie czekoladę i ser. Co do łechtania podniebienia to jeszcze kardamon z czekoladą do picia i żurawiny...Pachniało wokół jak na święta. Odwiedziliśmy naszą małą olsztyńską czekoladziarnię. Domowa atmosfera. Kominek. Tato grający z córką w szachy -ogrywający ją...To było pierwsze spotkanie umawiane. Czyżby randka? Jak zwał tak zwał. Rozmowa toczyły się wokół sztuki i podróży. Jego odwiedzone Indie a mój planowany Izrael...Wierzę,ze kiedyś tam dotrę. Na pewno! Póki żyje - mam szansę! Pod koniec listopada spotkanie w sprawie wyprawy. Weryfikacja internetowej znajomości na żywo.
Dziś muzycznie - Chicago... K.T.D pamiętał i przyniósł mi płytę do pracy.Miło... Film"Chicago" zaliczam do swojej złotej piątki rewelacyjnych i ulubionych.
Zatem musicalowo mi dziś...
I pierwszy pocałunek ulotny śniegu/coś na jego wzór/ z ziemia...
Mam apetyt na czereśnie - jak pisała A.Osiecka...(a pod tym kryje się coś więcej...)

niedziela, 16 listopada 2008

naturalne Tworzywo Sztuczne


Okładka najnowszej płyty Fisz/Emade "Heavi metal" ...Podoba mi się ta prostota, anatomiczność, sedno by dotrzeć do...czyjegoś serca. Zbyt banalnie napisałam, jednak czyż nie o to wszystkim chodzi?

F i E porusza mnie. Tworzywo sztuczne bardzo we mnie naturalne ze swymi tekstami...
Z nową płytą muszę się osłuchać...tak by mi chłopcy szeptali do ucha...



"Wcielaj się..czemu sie nie wcielasz?"
"To mogło się nam nie zdarzyć..mogło nie przytrafić się.."
"Ty jesteś mój narkotyk..lecz raczej ciężki"

sobota, 15 listopada 2008

zarażona

Dowiedziałam się, ze zapadłam na rodzaj nieuleczalnej choroby... ale chcę, by się ona we mnie pogłębiała...

"Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej..."

R.Kapuściński