"Łazanko"... Najpiękniejsze powitanie. Tak nie wiadomo skąd do głowy przyszło i zostało! Kawa gotowana przez Kaja, jak to ma w zwyczaju, w garnczku...dosypywana na wrzącą wodę...z cynamonem...pachnąca! Jesteś - jestem-będziemy... "Łazaneczko!" Muzyka i śpiew chóralny w tym zawarte, choć określenie jakby kulinarne....Takie radosne przebudzenie...dziecięce...pierwsze powitanie...I sen z nagłym błyskiem światła. "Całe szczęście, ze to nie w moim śnie było" - powiedziałeś żartując - "pewnie bym się obudził"...
A za dni kilka - Kraków wspólny, weekendowy...I Piwnica pod Baranami!
Lot nasz podniebny rozpoczęty...
"Synowie Twoi jak gałązki oliwki dokoła Twego stołu.." - Słowo Życia wczorajsze...Będziemy małżeństwem, będziemy rodziną, będziemy...
Czekam na piękny maj, żyjąc naszym dziś - lekko przeziębionym i chrypiącym Twoim głosem...
Cuda wokół się dzieją..na naszej drodze z czekoladziarni - krzesło porzucone...z okrągłym siedziskiem...bo ja wiem - lata 40" chyba - na takie wygląda...Zabraliśmy biedactwo do domu...
Lekko tylko naprawię, odrestauruję i będzie prezent dla Mag na okrągłe 30 latek... Ach, samej mi się chciałby dostać taki mebelek..
Isle of Gometra (and Ulva)
10 lat temu