niedziela, 30 listopada 2008

życie ukryte w słowach

-" Jest tyle we mnie bólu, ze kiedyś zaleję Cię łzami..."
- "Nauczę się pływać..."

Nie po raz pierwszy oglądałam film "Zycie ukryte w słowach" Isabel Coixet, tym razem ze wsparciem T.K.D. - jego silnym ramieniem i dłońmi, które skrywały moje zmarznięte palce...
Proste obrazy, które dają widzowi pole na własny komentarz... Migdałowe mydło, ryż, jabłko, kurczak - pod tym minimalizmem kryje się bogactwo osoby- głównej bohaterki mocno doświadczonej, ze wielu z nas nie potrafi sobie nawet wyobrazić tego bólu i piętna. Dubrownik...Wojna...
Kiedyś jechałam autostopem z kierowcą - bardzo dobrym człowiekiem - który opowiadał, w jaki sposób woja podzieliła jego własną rodzinę: Serbsko-Chorwacką...

I rozpisywanie moje nic nie pomoże na fakt, że "zło jest brakiem dobra."

środa, 26 listopada 2008

oswajanie przy herbacie

oswajanie...wyczekiwanie...słuchanie...spoglądanie ukradkiem na tę twarz nową, dopiero-co-poznawaną, by się jej przypatrzeć, napatrzeć się, nasycić podniebienie, ciepłym płynem, jasnym zielonej herbaty...
mówisz - słucham i słuchasz - mówię...słuchanie...śmiech...dotyk - dłoń Twoja cieplejsza od mojej...myśl: "niech tak zostanie już, chcę wchłaniać temperaturę twoją"...jak z filiżanki parującej w rękach ukrytej...
odpowiedzialność..namacalność...z okularów, golfu w paski czerwono-pomarańczowe, uśmiechu nieschodzącego z ust... pół-siedzenie wspólne na jednym krześle w przedpokoju, bo już masz wychodzić, a jednak wciąż sznurowadła niezawiązane...przywitanie "jutro" co się okazało "dziś....
a dziś bez odwiedzin..
wstawiam czajnik na jeden kubek herbaty..
przyjdź - napijemy się z niego razem...

http://sfuczek.wrzuta.pl/audio/rIOqePmBoY/aphex_twin_-_avril_14th

niedziela, 23 listopada 2008

AGD

"sztuka jest wodą pitną"
AGD - pierwsze skojarzenia artykuły gospodarstwa domowego...ale my po raz kolejny zamiast czajników, pralek i mikserów promowaliśmy sztukę podczas kolejnej A-rtystycznej G-rupy D-zielenia...
Dźwięk mocny, przenikliwy dotarł do naszych uszu dzięki A., który grał na dudach na oficjalne otwarcie spotkania. Niesamowite! Pasja, którą rozwija ot tak po prostu. Sam chce... Pierwszy raz trzymałam dudy w rękach..cięższe niż myślałam...Skojarzenia przywołały też z ostatniej podroży "autostopowo - pieszowej" w Hiszpanii, na Camino del Norte. Udało nam się wówczas trafić w Aviles, na Festiwal Celtycki, podczas którego zespoły ludowe grały nawet na 30 takich instrumentach, o jakim wyżej wspominałam...To była moc!
A co do AGD to domionaował motyw ludzki, człowieczy i dużoformatowy. Prace plastyczne były pokaźnych rozmiarów, wliczając też moje...
Poetycko bardzo dobry poziom...Wiersze A.D. wprost dotykały. Bez zbędnych patosów. W zdaniach z codziennych obserwacji tyle piękna...
T.K.D. też był. Przyniósł swojskie wino. A własnie mieliśmy tez przepyszne wino przywiezione z targów we Francji przez J.K. Uczta dla podniebienia...

czwartek, 20 listopada 2008

człowiek


"Człowiek-do-zszycia"


"Człowiek ulicy"


"Człowiek-do-sklejenia"

I udało się! Jestem bardzo szczęśliwa, bo to co istniało tylko w mej głowie - jest już namacalne, by nie powiedzieć z ciała i krwi...I listewki kupione u stolarza, piłowane przeze mnie pożyczoną od T.K.D piłką i naciąganie prac też samodzielnie..na korytarzu, bo duże formaty...
Po śmierci Agnieszki Osieckiej powstała piosenka:
"Znam ludzi z kamienia
Co będą wiecznie trwać
Znam ludzi z papieru
Co rzucają się na wiatr
A my tak łatwopalni
Biegniemy w ogień
By mocniej żyć
A my tak łatwopalni
Tak śmiesznie mali
Dosłowni zbyt "
I zainspirowałam się tymi słowami...mając na myśli zarówno tych, co są już po Tamtej Stronie jak i przemyślenia odnośnie Człowieczeństwa. W Google można pod hasłem "człowiek" znaleźć:człowiek guma, człowiek z marmuru, człowiek renesansu,człowiek słoń, człowiek drzewo, człowiek kot, człowiek w ogniu, człowiek człowiekowi wilkiem, człowiek istota społeczna, człowiek witruwiański...
A ja "ulepiłam" : Człowieka-do-zszycia, Człowieka-do-sklejenia, Człowieka ulicy...

wtorek, 18 listopada 2008

pierwszy raz


Pierwszy raz śniegu i ziemi spotkania..I to z taką obfitością! Nie jakiś tam ulotne muśnięcie ale mocne całowanio-objęcie...
Twórczy wieczór - realizacja wizji "człowieczych"... Jeden z serii, cyklu prac, które muszę jeszcze oprawić i opisać, by widz mógł zrozumieć, co "autor miał na myśli "...
Na dobranoc "Dzienniki motocyklowe" Che Geuvary...I nucona melodia z filmu o tym samym tytule...
Śnijcie śnieżnie...

poniedziałek, 17 listopada 2008

ser w czekoladzie


Pierwszy raz....To był dość dziwny smak, różnorodny, wielopostaciowy, bo...smak czekoladki z serem pleśniowym...Polubiłam go. Tak samo jak lubię oddzielnie czekoladę i ser. Co do łechtania podniebienia to jeszcze kardamon z czekoladą do picia i żurawiny...Pachniało wokół jak na święta. Odwiedziliśmy naszą małą olsztyńską czekoladziarnię. Domowa atmosfera. Kominek. Tato grający z córką w szachy -ogrywający ją...To było pierwsze spotkanie umawiane. Czyżby randka? Jak zwał tak zwał. Rozmowa toczyły się wokół sztuki i podróży. Jego odwiedzone Indie a mój planowany Izrael...Wierzę,ze kiedyś tam dotrę. Na pewno! Póki żyje - mam szansę! Pod koniec listopada spotkanie w sprawie wyprawy. Weryfikacja internetowej znajomości na żywo.
Dziś muzycznie - Chicago... K.T.D pamiętał i przyniósł mi płytę do pracy.Miło... Film"Chicago" zaliczam do swojej złotej piątki rewelacyjnych i ulubionych.
Zatem musicalowo mi dziś...
I pierwszy pocałunek ulotny śniegu/coś na jego wzór/ z ziemia...
Mam apetyt na czereśnie - jak pisała A.Osiecka...(a pod tym kryje się coś więcej...)

niedziela, 16 listopada 2008

naturalne Tworzywo Sztuczne


Okładka najnowszej płyty Fisz/Emade "Heavi metal" ...Podoba mi się ta prostota, anatomiczność, sedno by dotrzeć do...czyjegoś serca. Zbyt banalnie napisałam, jednak czyż nie o to wszystkim chodzi?

F i E porusza mnie. Tworzywo sztuczne bardzo we mnie naturalne ze swymi tekstami...
Z nową płytą muszę się osłuchać...tak by mi chłopcy szeptali do ucha...



"Wcielaj się..czemu sie nie wcielasz?"
"To mogło się nam nie zdarzyć..mogło nie przytrafić się.."
"Ty jesteś mój narkotyk..lecz raczej ciężki"

sobota, 15 listopada 2008

zarażona

Dowiedziałam się, ze zapadłam na rodzaj nieuleczalnej choroby... ale chcę, by się ona we mnie pogłębiała...

"Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej..."

R.Kapuściński