Szukałam Cię...i znalazłam! Choć bardziej nazwę "pozwoliłam się znaleźć"... Trójkowa piosenka
" Szukałem Cię wśród jabłek" towarzyszy rozważaniom pisanym...
Dziś choroba. Taka zwyczajna, co się człowiek poci, jest osłabiony i chce mu się tylko spać... Nie lubię lekarzy, ale tylko dzięki nim nie wywalą mnie z pracy, gdy zaniosę im karteczkę z pieczątką i datami - zwaną zwolnieniem...
Jakie są teraz moje dni, kroki, ruch ręką? Szybkie. Wspólne. Łagodniejszy.
Uczę się, wcale nie miłości, ale przyjmowania dobroci... To nie takie łatwe, gdy przez długi czas obrastało się w pancerz, by przetrwać i do głowy nawet nie przyszło, ze ktoś może chcieć zwykłe rzeczy robić dla mnie... Dla mnie to rozpieszczanie... Wczorajszy rosół z rana i potem druga porcja, z deserem - bo miałam chęć na coś słodkiego...Albo słowa, które są zapewnieniem, ze nie muszę się martwić, On zrobi to za mnie i robi! Czyny... Dobroć. Nasze "razem" ma ją wypisaną w swym herbie i na sztandarze. I bronię się przed tym, by przypadkiem nie zatrzasnąć i nie zabrać rąk - lecz otwarte dłonie wyciągać i pić, pić, pić ile tylko można, kiedy dostaję dobro z Jego rąk...
Jeszcze wiele będę się uczyć...Odkrywania w sobie kobiety. Otwartości. Przyjmowania. Dawania. Tak,mam na myśli tu także sferę ciała... Całe życie przed nami! Mam czas, mamy czas...
Isle of Gometra (and Ulva)
10 lat temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz