poniedziałek, 17 listopada 2008

ser w czekoladzie


Pierwszy raz....To był dość dziwny smak, różnorodny, wielopostaciowy, bo...smak czekoladki z serem pleśniowym...Polubiłam go. Tak samo jak lubię oddzielnie czekoladę i ser. Co do łechtania podniebienia to jeszcze kardamon z czekoladą do picia i żurawiny...Pachniało wokół jak na święta. Odwiedziliśmy naszą małą olsztyńską czekoladziarnię. Domowa atmosfera. Kominek. Tato grający z córką w szachy -ogrywający ją...To było pierwsze spotkanie umawiane. Czyżby randka? Jak zwał tak zwał. Rozmowa toczyły się wokół sztuki i podróży. Jego odwiedzone Indie a mój planowany Izrael...Wierzę,ze kiedyś tam dotrę. Na pewno! Póki żyje - mam szansę! Pod koniec listopada spotkanie w sprawie wyprawy. Weryfikacja internetowej znajomości na żywo.
Dziś muzycznie - Chicago... K.T.D pamiętał i przyniósł mi płytę do pracy.Miło... Film"Chicago" zaliczam do swojej złotej piątki rewelacyjnych i ulubionych.
Zatem musicalowo mi dziś...
I pierwszy pocałunek ulotny śniegu/coś na jego wzór/ z ziemia...
Mam apetyt na czereśnie - jak pisała A.Osiecka...(a pod tym kryje się coś więcej...)

Brak komentarzy: